Choć największa bitwa średniowiecznej Europy to popis przede wszystkim umiejętności dowódców, nie należy zapominać o roli, jaką odegrali w niej poszczególni rycerze. Rycerze, wśród których – dodajmy – znajdowały się postacie słynące z walk na całym kontynencie, postacie zasłużone w bojach, doświadczone i nierzadko już wtedy legendarne.
Najsłynniejszym z rycerzy bitwy pod Grunwaldem – wyłączając dowódców – można z pewnością uznać Zawiszę Czarnego z Garbowa, człowieka, dla którego grunwaldzkie starcie było jedynie szczytem na całej górze sukcesów. Urodzony ok 1370 roku, Zawisza Czarny piastował urząd starosty kruszwickiego, a potem spiskiego. Jako rycerz, pod egidą Zygmunta Luksemburskiego, króla Węgier, wielokrotnie walczył przeciwko Turkom. To także Zawisza przyczynił się do porozumienia pomiędzy Zygmuntem a Władysławem Jagiełłą. Zwabiony wieściami o nadchodzącej bitwie, Zawisza Czarny powrócił do Polski, by stoczyć ostateczny bój przeciwko krzyżakom. Mówi sie też, że to właśnie on obronił królewski sztandar.
Na czele chorągwi ziemi krakowskiej, w czasie starcia pod Grunwaldem stał inny słynny rycerz, Zyndram z Maszkowic. Oboźny koronny, miecznik krakowski. Urodzony w połowie XIV. wieku, dowodził oddziałem, którego członkowie mieli ponoć pozbawić życia samego Ulricha von Jungingena. W szeregach armii polskiej znalazł się również Florian z Korytnicy, zasłużony rycerz i kasztelan wiślicki. Symboliczny stał się także udział Siemowita IV, choć podległego Polsce, sympatyzującego z krzyżakami.
Ostatecznie pamiętać należy, że w bitwie pod Grunwaldem, nie bez powodu nazywanej największym starciem średniowiecznej Europy, brało udział kilkadziesiąt tysięcy rycerzy. Każdy z nich, choć niewielu zapamiętanych z imienia, miał własną historię i własny udział, który – z czasem – uległ zapomnieniu. Pozostaje jeszcze rozumieć, że najważniejszych dowódców było pięciu – Ulrich von Jungingen po stronie zakonu oraz czterech z Władysławem na czele strony polsko-litewskiej. I choć to właśnie o nich pamięć przetrwała, ich zasługi wcale nie są wiele większe niż pojedynczych rycerzy poszczególnych chorągwi. To wszystko kwestie, o których należy pamiętać, by nie dać się zwieść historycznej wybiórczości.